|
|
|||||||||||
Zamiast Henryka Stokłosy, policjanci ujęli jego sobowtóra dowiedział się "Wprost". Sobowtór poruszał się samochodem byłego senatora i miał przy sobie jego telefon komórkowy. Mistyfikacja miała zmylić funkcjonariuszy.
Jak ustalili Marcin Dzierżanowski i Piotr Krysiak, do zdarzenia doszło kilka tygodni temu. Według prokuratury, być może właśnie wtedy poszukiwany listem gończym biznesmen uciekł za granicę.
"Rzekomego Stokłosę namierzyliśmy dzięki komórce. Gdy sprowokowaliśmy kontrolę drogową, okazało się, że jego samochodem jeździ ucharakteryzowany na byłego senatora jego kierowca" mówi "Wprost" oficer CBŚ. Mężczyznę puszczono wolno. Policjanci wstydzą się teraz przyznać, że nie zorientowali się w mistyfikacji.