|
|
|||||||||||
W wypadku polskiego autokaru pod Grenoble zginęło 26 osób, 12 są ciężko ranne, 12 lekko. Podróżowało nim 51 osób. Autokarem jechali pielgrzymi z okolic Szczecina i Stargardu.
Do wypadku doszło na krętej, górskiej drodze pod Grenoble. Autokar stoczył się z drogi do koryta rzeki Romanche i stanął w płomieniach.
Jak poinformował polski konsulat, autobus pochodził ze Skawiny (woj. małopolskie), był obsługiwany przez przewoźnika Orlando Travel.
Prawdopodobną przyczyną mógł być zły stan hamulców. Według naocznego świadka, mieszkańca jednego z domów w pobliżu miejsca gdzie ze stromej skarpy stoczył się autokar, kierowca jechał za szybko. Żandarmi potwierdzili, że samochód hamował przez co najmniej sto metrów.
Inna hipoteza zakłada, że kierowca nie docenił zakrętu, nie znając tego odcinka Traktu Napoleońskiego, drogi krajowej numer 85. Jest to wyjątkowo trudny zakręt i w przeszłości dochodziło tu do licznych wypadków, w których życie straciło około dwustu osób. Dlatego też obowiązuje tu zakaz jazdy ciężarówek i autokarów, które muszą uzyskać specjalne zezwolenie prefekta aby pokonać ten niesłychanie niebezpieczny odcinek drogi między Gap a Grenoble.
Kierowca mógł wybrać inny wariant, ale prawdopodobnie nie chciał się poruszać po drogach departamentalnych, które w tych górzystych okolicach stanowią drogi drugiej kategorii. Na mapie droga 85 wygląda na bardziej prostą niż departamentalna, która prowadzi przez przełęcze, ale pozwala dotrzeć do znacznie łatwiejszej trasy do Grenoble.
Prezydent Lech Kaczyński przyleciał do Grenoble, gdzie doszło do wypadku polskiego autokaru. Na lotnisku przywitał go prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Lech Kaczyński prawdopodobnie odwiedzi w szpitalach poszkodowanych. Nie jest wykluczone, że osoby lżej ranne wrócą prezydenckim samolotem do Polski.